WIELKI LOT

We wnętrzu coś drgnęło. Było to doznanie tak subtelne, że niemal niezauważalne. Nie ustąpiło już. Przeciwnie. Zaczęło się nasilać, nabrzmiewać. Zaczęło wibrować coraz mocniej, rozgłośniej. W końcu przerwało kulistą osłonę. Wystrzeliło!

Jego początkowe ruchy mają średnicę niewielką. Stopniowo się powiększa. I wreszcie jest to już wielki lot po obszernym kręgu. Lot cudownie swobodny! Harmonijny! Radosny!

Z górnych rejonów napływa jasność. Zstępuje powoli. Krople blasku skapując w dół lśnią świetliście. Wreszcie, porwane przez ów kolisty ruch, zaczynają zawrotnie krążyć.

Ruch, dźwięk, blask – stają się jednością.